facebook
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eliminacje ME 2016. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eliminacje ME 2016. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 września 2015

Z magią atrakcji, lecz bez sensacji




Ledwie kilka dni temu pisałem o naszej szansie na nowe Wembley. Jeszcze bardziej efektownej, bo niemieckiej. I o ile mecz we Frankfurcie rzeczywiście przegraliśmy, pamiętać trzeba, że przy takich zasadach kwalifikacji jak 42 lata temu - Biało-Czerwoni awansowaliby na Euro, natomiast to ekipa Nationalelf pogrążyłaby się we łzach.

czwartek, 3 września 2015

Odnieś Sukces=powtórz sukces

 

3.07.1974 - Frankfurt nad Menem. Godzina 16:30, półfinał mundialu. Gospodarze - Niemcy podejmują Polaków, a kibice na całym świecie czekają na niesamowity spektakl odwiecznych rywali. Nad boiskiem ulewa, oberwanie chmury. Na "murawie" kartoflisko. Bagno. Sędzia spotkania, słysząc rozzłoszczony tłum, który dokładnie wie, że to rozpędzeni Polacy lepiej radziliby sobie w normalnych warunkach pogodowych, świetnie zdający sobie sprawę, że Szwabom wystarczy remis, by awansować do najważniejszego spotkania turnieju, decyduje się na rozpoczęcie meczu. Postanawia podjąć niezwykle kontrowersyjny werdykt (tak bardzo dziwny, że porównywany nawet z uznanym golem w finale mundialu 1966), którego nie potrafi zrozumieć żaden racjonalny fan futbolu.

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Biało-czerwona profanacja narodowych rozbitków

Matthias Ostrzolek of Germany controls the ball during the 2013 UEFA European Under-21 Qualifier Group 1 match between Germany and San Marino at Energieteam Arena on August 1, 2011 in Paderborn, Germany.

Chciałbym wyjaśnić, że nigdy nie czułem się Polakiem, a mój epizod z młodzieżową kadrą U-17 tego kraju był zainspirowany pochodzeniem mojej mamy. Urodziłem się i wychowałem w Niemczech, a to jest dla mnie najważniejsze - nie chcę oszukiwać sam siebie. Nawet w przypadku gdybym otrzymał konkretną propozycję i zaproszenie z Polski, to będę musiał stanowczo odmówić - mówił w czerwcu 2013 roku Ostrzolek.

wtorek, 16 czerwca 2015

Najlepsza na kaca jest ciężka praca



Z piłkarskimi meczami towarzyskimi jest dokładnie tak, jak z wyborami demokratycznymi. Gdyby miały coś zmienić, dawno zostałyby zakazane. I jak to po wyborach demokratycznych najczęściej bywa, następuje tylko i wyłącznie wymiana garniturów, nie zaś ludzi, którzy mieliby te garnitury nosić.  Nie zawodników, którzy mogliby dać drużynie nową jakość, a takich, którzy mogą być jedynie uzupełnieniem istniejącego już składu i narzuconej wizji. Bo patrząc na naszą kadrę, poważnie można zastanawiać się nad rolą, jaką odgrywać w zespole ma Karol Linetty, skoro jeszcze przed chwilą był słabszy od kiepskiego Mączyńskiego. W dodatku ulubieńca Nawałki, który foruje zawodników doskonale mu znanych, z klubów, w których pracował. Z lepszym lub gorszym skutkiem.

niedziela, 14 czerwca 2015

Gorzkie lekarstwo słodko leczy




Za nami kolejne spotkanie zjawisk nadprzyrodzonych polskiej reprezentacji. Gramy fatalnie, beznadziejnie, tragicznie, szczególnie ostatnie pół godziny, a strzelamy trzy gole. Mało tego zdobywa je Lewandowski - w kadrze,  na Narodowym, w ledwie 4 minuty.  To było najgorsze, najbardziej bolesne 4-0 jakie widziałem. Pozytyw całego paradoksalnego fenomenu jest taki, że w końcu nauczyliśmy się wygrywać w obrzydliwy sposób. Ale jaja...

sobota, 13 czerwca 2015

Dla głuchych dwa razy nie biją dzwony




Czytam właśnie opinie, "teksty" dziennikarzy lub ludzi nazywanych dziennikarzami przed meczem z Gruzją i ogarnia mnie pusty śmiech. Jedni piszą, że Nawałka powołał najlepszy możliwy skład, chociaż nie ma w nim ani Wasilewskiego ani Polanskiego. Można oczywiście mówić, że najkorzystniejszy według selekcjonera, że zdrowi są Ci, których chciał powołać, ale na pewno nie to, że są to najlepsi polscy piłkarze. A na pewno nie wszyscy.

poniedziałek, 25 maja 2015

Gaaczeret Gruzjo!

  

Selekcjoner Nawałka powołał polskich grajków z lig zagranicznych na czerwcowe spotkanie eliminacyjne z Gruzją oraz towarzyskie z Grecją w Gdańsku. Co zabawne w kadrze jest aż 4 bramkarzy, w tym Wojciech Szczęsny, który ostatni ligowy mecz rozegrał tak dawno, że aż... nie chce mi się grzebać w trupach.

poniedziałek, 30 marca 2015

Do Francji przez Dublin czyli Sławek i (nie)przyjaciele


W Dublinie mieliśmy kupę szczęścia. Przy aplauzie tłumów polskich kibiców, którzy nie czekając na polską Irlandię, sami udali się do mejsca docelowego nasza (nie)podrabialna reprezentacja zagrała po prostu. beznadziejnie. Kluczem do takiej oceny była oczywiście gra defensywna, przyjazd autobusem pod własną bramkę i obrona Częstochowy. Jak się okazało, już w trakcie meczu, dla wielu zawodników pierwszej jedenastki pojazd okazał się zbyt mały. Autobus był tak naprawdę minibusem do którego niektórzy się nie zmieścili i tym samym nie dojechali na mecz. A miało być tak pięknie...

wtorek, 24 marca 2015

Wys(Kuba)ny z godności



Od 2006 roku czyli od momentu, w którym trafił do pierwszej reprezentacji był ostoją polskiej drużyny narodowej. Szybki, błyskotliwy i niezwykle waleczny skrzydłowy w ekspresowym tempie podbił serca kibiców, najpierw tych polskich, a z czasem i Dortmundskich. W kadrze nie zawodził nigdy, na boisku sprawiał wrażenie lidera, często też jedynego zawodnika, który wie o co walczy i czym jest reprezentacja narodowa. Dziś najlepszy polski piłkarz ostatniej dekady został pozbawiony godności i potraktowany jak śmieć. Nagle okazał się "symbolem porażek biało-czerwonych".

niedziela, 12 października 2014

To było jak niezwykły sen i... sen się spełnił!



Wciąż jestem w szoku. Jesteśmy lepsi od mistrzów świata w najpopularniejszym sporcie na świecie. Brzmi jak abstrakcja, ale to fakt. Oczywiście to tylko jeden mecz, jedynie 90 minut, ale wczoraj byliśmy świadkami rodzącej się historii. W to co się stało, wciąż ciężko uwierzyć, Dawid pokonał Goliata, reprezentacja, nazywana przez wiele lat bandą popaprańców pokonała artystów futbolu z Niemiec.

poniedziałek, 1 września 2014

Gibraltarze, drżyj!




Adam Nawałka powołał kadrę na mecz eliminacji mistrzostw Europy we Francji. W przypadku kilku kadrowiczów, można poważnie zastanawiać się, nad ich przydatnością w reprezentacji. Z jednej strony podoba mi się to, że selekcjoner stawia na swoich, z drugiej coraz bardziej irytuje, że niektórzy zawodnicy mają miejsce w drużynie za nazwę klubu, w którym grają lub zwyczajnie za renomę.