facebook

czwartek, 11 kwietnia 2013

Cud, drugie imię Ligi Mistrzów

Największe horrory w historii Champions League


Niezapomniane emocje, fantastyczne tempo, wielka stawka, pasjonujące spotkania, niezwykłe zwroty akcji, piękne gole, za to kochamy Ligę Mistrzów. Champions League to rozgrywki, które idealnie pokazują. że w piłce wszystko jest możliwe. Dają wiarę i inspirację młodym adeptom futbolu.  Jednym skracają kilka lat życia (jak kibicom Malagi we wtorek) , drugim przyspieszają bicie serca. Liga Mistrzów to miłość bezinteresowna. Bez względu na to, czy się wygrywa, czy też nie. Niewiele jest jednak spotkań, do których wraca się z sentymentem.  Niewiele jest spotkań, które pamięta się latami. Dziś przedstawimy najdramatyczniejsze z nich.

10. Dinamo Zagrzeb – Olympique Lyon 1:7, faza grupowa, sezon 2011/12


Spekulacje dotyczące tego spotkania trwają do dziś.  Przed meczem niemal pewny awans z grupy miał Ajax Amsterdam, który zremisował oba mecze z Lyonem, miał trzy punkty przewagi oraz stosunek bramek 6:3 (przy 2:6 w przypadku Olympique). Lyończycy potrzebowali pięciu bramek, by wyprzedzić Ajax. Swoje zadanie wypełnili już w 25 minut drugiej połowy, a po kolejnych pięciu dołożyli kolejne trafienie.

 Nadzwyczajna kanonada tym bardziej zwróciła uwagę obserwatorów, że po bramce na 5:1 obrońca Dinama Domagoj Vida puścił "oczko" i pokazał uniesiony kciuk w kierunku Gomisa. Jeszcze większy skandal rozgorzał, gdy holenderskie media podały, że Vidę zauważono przed meczem, gdy wychodził z zakładu bukmacherskiego. Jakby tego było jeszcze mało, sędzia meczu Ajax - Real nie podyktował dla gospodarzy dwóch rzutów karnych, a amsterdamczycy przegrali 0:3, odpadając z dalszych rozgrywek. Przekręt, korupcja czy piękno futbolu? Tego szybko się nie dowiemy, a może i nigdy.

9. Deportivo La Coruña – PSG 4:3, faza grupowa, sezon 2000/2001


 Po porażce z Milanem oraz kolejnej przegranej z Galatasaray 0:1, Deportivo musiało wygrać 2 kolejne spotkania. Rewanż z Turkami udał się znakomicie zwycięstwem 2:0. Jednak mecz z PSG to istny horror. Do przerwy bowiem Francuzi prowadzili na Riazor 3:0! Przy niesamowitym dopingu zagorzałych fanatyków z La Coruni, Pandiani wchodząc jako zmiennik ustrzelił hat-tricka, a Tristan dodał kolejne, decydujące trafienie i sensacyjne zwycięstwo 4:3 stało się faktem.

 Hiszpańska drużyna pokazała wyjątkowy charakter, zapisując się głęboko w pamięci kibiców.
"Los  Blanquiazules" podbijali Europę. Fani ze Starego Kontynentu szybko nauczyli się nazwisk zawodników pierwszej jedenastki Deportivo. A wyglądała tak: Molina – Romero, Naybet, Donato, Manuel Pablo – Fran, Mauro Silva,Emerson, Víctor Sánchez, Valerón – Tristán/Makaay.

8. Deportivo La Coruña  AC Milan 4:0, ćwierćfinał, sezon 2003/04


W tym przypadku mieliśmy do czynienia z piłkarskim cudem. Pierwszy mecz Milan wygrał na San Siro 4-1, a kibice zachwycali się Gattuso, Pirlo, Kaką, Szewczenką czy Inzaghim. Rewanż miał być formalnością. Okazał się największą kompromitacją "Rossonerich" początku wieku. Cudowne odrobienie strat rzutem na taśmę ma w języku hiszpańskim odpowiednie słowo: "remontada". 
Właśnie na "remontadę" liczyli fani Deportivo. Od początku rewanżu hiszpańska drużyna rzuciła się do ataku. Wynik do przerwy brzmiał 3-0 dla gospodarzy, a do awansu brakowało jednego gola.

 Po przerwie padła czwarta bramka, a Milan został wyeliminowany z  Champions League. Na El Riazor Tristan i spółka pokazali Maldiniemu i Neście miejsce w szeregu.  Milan na kolanach, ale przynajmniej w doborowym towarzystwie. Na tym samym szczeblu wygrywając w dwumeczu już 5:2, Real dał sobie wyrwać awans Francuzom z AS Monaco. To był doskonały sezon i naprawdę znakomite ćwierćfinały.

7. Chelsea – FC Barcelona 1:1, półfinał, sezon 2008/09


W gronie najbardziej pamiętnych spotkań Ligi Mistrzów, w których nastąpiły dramatyczne zwroty akcji, nie mogło zabraknąć meczu, w którym, zdaniem wielu, narodziła się wielka Barcelona ery Josepa Guardioli. Po bezbramkowym remisie w pierwszym meczu na Camp Nou, w którym Chelsea zaciekle się broniła, w rewanżu The Blues szybko strzelili bramkę za sprawą fenomenalnego woleja Michaela Essiena. 

Chelsea mogła nawet podwyższyć prowadzenie, ale sędzia nie zdecydował się użyć gwizdka po ani jednej z trzech nader kontrowersyjnych sytuacji w polu karnym Barcelony. Tom Henning Ovrebo. Właśnie tak nazywał się największy bohater tego niesławnego spotkania, które do dziś wypomina się przy każdej możliwej dyskusji na temat Barcelony. W drugiej połowie czerwoną kartkę dostał Abidal, a kibice w niebieskich koszulkach zaczęli powoli świętować awans. Przedwcześnie…

 W ostatniej akcji spotkania piłka trafiła do Andresa Iniesty, który świetnym strzałem pod poprzeczkę nie dał szans Petrowi Cechowi. Dzięki temu Barcelona zagrała w finale, w którym pokonała Manchester United (2:0), a następnie sięgnęła po Superpuchar Europy i tytuł Klubowego Mistrza Świata, po czym została obwołana przez wielu ekspertów najlepszą drużyną w historii futbolu.

Komentarz Didiera Drogby "it's fucking disgrace", szalona, dzika radość Iniesty, goniący za sędzią Michael Ballack i zaskoczona mina Pepa Guardioli. Ciężko zdecydować, który z tych obrazków najlepiej oddaje klimat drugiego półfinałowego boju londyńsko-katalońskiego. Jedno jest pewne – takich spotkań się nie zapomina.

6. Bayern - Valencia 1:1 (k.5-4), finał, sezon 2000/2001


23 maja 2001, 20:30, San Siro, 71,5 tysiąca widzów. Fantastyczna atmosfera. Tłum domagający się wielkiego meczu, niezapomnianego spektaklu. Tłum, z jednej strony czerwono-biało-niebieski, z drugiej biało-pomarańczowo-czarny. Tłum czekający, na finał Ligi Mistrzów. Na starcie gigantów: Bayernu Monachium z Valencią. Oba kluby, to przegrani dwóch ostatnich decydujących meczów Champions League. Bawarczycy, przed dwoma laty ulegli po dramatycznej końcówce Man Utd, "Nietoperze" nie dali rady Realowi. 

Mecz karnych i dramatyczny pojedynek dwóch najlepszych bramkarzy świata Kahna i Canizaresa miał swój finał dopiero w serii jedenastek.  Tam bohaterem zostaje "VulKahn" ! Bayern wygrywa Ligę Mistrzów, ale Niemiec pokazuje klasę i nie zapomina o swoim przeciwniku. Podchodzi do leżacego na murawie, załamanego Hiszpana i pociesza go. Piękny gest goalkeepera "Gwiazdy Południa".

Spotkanie, w którym w trakcie meczu wykonywane było aż 17 karnych, w tym 7 przestrzelonych... Coś niesamowitego. Ale ten mecz będę zawsze pamiętał, z jeszcze dwóch powodów. Fantastycznego Olivera Kahna, który cały mecz się nudził, a w decydującym momencie zbawił Bayern i niepowtarzalnej atmosfery na stadionie. Puchar w Monachium, Valencia we łzach. Tekst na temat tego finału można przeczytać na http://www.czasfutbolu.pl/puchar-w-monachium-valencia-we-lzach/ lub http://miedzy-slupkami.blogspot.com/2013/01/mecz-karnych-czyli-fina-champions.html

5. Juventus – Manchester United 2:3, półfinał, sezon 1998/99


Już w pierwszym meczu na Old Trafford, Manchester w ostatnich sekundach strzelił bardzo ważną bramkę wyrównującą. Prawdziwe cuda, miały nadejść w rewanżu.  Tam podopieczni Sir Alexa Fergusona przegrywali już 0-2, ale dzięki fantastycznej grze i wierze w sukces udało im się odwrócić losy tego spotkania.

 Niezapomniany dreszczowiec i zwycięstwo "Czerwonych Diabłów" 2-3. Po golach Keane'a, Yorke'a i Cole'a,  na Stadio delle Alpi niemożliwe stało się faktem. Fani "Starej Damy", działacze, sztab szkoleniowy i takie gwiazdy jak Zidane czy Inzaghi mieli nie tęgie miny. Miesiąc później Manchester wznosił puchar Ligi Mistrzów w jeszcze bardziej nieprawdopodobnych okolicznościach. 

4. FC Barcelona – Chelsea 2:2, półfinał, sezon 2011/2012


Kolejna dramatyczna odsłona między Katalończykami a piłkarzami ze stolicy Wielkiej Brytanii. Pierwszy mecz wygrali 1:0 Anglicy, co jednak nie stawiało ich przed rewanżem w uprzywilejowanej pozycji. Sytuacja Chelsea skomplikowała się jeszcze bardziej w 37. minucie spotkania na Camp Nou. Przy stanie 1:0 dla gospodarzy z boiska wyleciał John Terry, a po kilku kolejnych minutach drugą bramkę zdobył Andres Iniesta. Jednak podopieczni Roberto Di Matteo nie poddali się…

 Tuż przed przerwą zdobyli kontaktową bramkę, która dawała im awans. Dlatego, po zmianie stron piłkarze Josepa Guardioli rzucili się do ataku i już po kilku minutach powinni strzelić decydującą bramkę. Tak się jednak nie stało, bo Lionel Messi z rzutu karnego trafił jedynie w poprzeczkę. Napór Barcelony nie zelżał, ale nie przyniósł też efektu bramkowego. Zemściło się to w doliczonym czasie gry. Wtedy to Fernando Torres pomknął samotnie na bramkę Barcelony i w sytuacji sam na sam spokojnie wymanewrował Victora Valdesa, a następnie umieścił piłkę w pustej siatce. Chelsea awansowała do finału, który po rzutach karnych wygrała z Bayernem Monachium.

3. Dortmund Malaga 3:2, ćwierćfinał, sezon 2012/2013


Niemiecki cud. W 90 minucie rewanżowego spotkania w Dortmundzie gospodarze przegrywali z Malagą 1-2 i nikt o zdrowych zmysłach nie wierzył w sukces. Nam, Polakom było jeszcze bardziej przykro z tego powodu, że nasze trio odpadnie z Ligi Mistrzów na etapie ćwierćfinałów. BVB nie było sobą. Grało bardzo słabo i nie zasługiwało na awans. W wielkich bólach i przy uciesze polskich, niemieckich i neutralnych kibiców awansowali w kontrowersyjnych okolicznościach do półfinału.

Najpierw bramkę strzelił Reus, później Borussia zaatakowała z jeszcze większą pasją i dało to pożądane efekty. W szalonym zamieszaniu w polu karnym Schieber zagrał piłkę do Santany, a ten z linii bramkowej trafił do siatki. Trafił ze spalonego, ale sędzia uznał bramkę. Skandal. W Niemczech szał radości, ekscytacja i świętowanie. Nic dziwnego, Dortmund ma wciąż szansę na wygranie Champions League w sezonie 2012/2013.

2. Manchester United – Bayern Monachium 2:1, finał, sezon 1998/99


Jeden z najpiękniejszych meczów w historii piłki nożnej. Jeden z najlepszych Manchester United w całej swojej legendzie. W drużynie "Czerwonych Diabłów" grali wówczas Giggs, Schmeichel, Keane, Beckham czy Cole, choć bohaterami zostali Sheringham i Solskjaer. Po drugiej stronie murawy występowali Kahn, Mattheus, Basler, Scholl czy Effenberg. Kapitalny początek "La Bestia Negra" i gol Baslera był tylko miłym początkiem koszmaru.

Pod prąd United podłączył Sheringham w 90 minucie spotkania, a w doliczonym czasie gry...Kolejny stały fragment gry. Kolejny rzut rożny. Wrzutka wprost na głowę Sheringhama, a ten strzela w kierunku bramki Kahna... Tam już czeka lis pola karnego - "morderca o twarzy dziecka"  Ole Gunnar Solskjaer i pakuję piłkę pod poprzeczkę !

GOOOL ! 2-1 ! Szok na Camp Nou ! Tego nikt nie mógł się spodziewać ! 92 minuta, 17 sekunda - Manchester dokonuje cudu. Bawarczycy we łzach, kamerzysta pokazuje niezapomnianą i niezwykle zdezorientowaną minę załamanego Matthaeusa, a potem rozpaczającego Kuffoura i Janckera. Koniec meczu. Szaleństwo w obozie angielskim, czarna rozpacz w niemieckim. Nie ma co się dziwić.  Futbol jest taką dyscypliną sportu, w której gra na boisku 22 zawodników, przez 90 minut, a i tak zawsze wygrywają Niemcy, mówił niegdyś  świetny, angielski  napastnik  Gary Lineker. Otóż, futbol jest tak piękną dyscypliną sportu, że mecz nie zawsze trwa 90 minut i na szczęście nie zawsze wygrywają Niemcy.

Jestem dumny, że byłem świadkiem najpiękniejszego finału Ligi Mistrzów XX wieku ( artykuł o tym meczu można przeczytać w tym http://miedzy-slupkami.blogspot.com/2012/12/pamietne-finay-ligi-mistrzow-cz1.html#comment-form lub tym http://www.czasfutbolu.pl/niemozliwe-stalo-sie-faktem/ miejscu).   Kolejne trofeum do kolekcji sir Alexa Fergusona i kolejne okupione tysiącami spożytych tabletek uspokajających. Jak to u "Fermiego"…  Football, bloody hell !

1. AC Milan Liverpool 3:3 (k. 2:3), finał, sezon 2004/05



Stambuł. 25 maja 2005 roku. Finał Champions League. Liverpool kontra Milan. Mecz, który przeszedł do historii jako najbardziej niezwykły  w historii Ligi Mistrzów. Mecz, w którym było wszystko. Niezapomniane emocje, piękne bramki, zwroty akcji i fantastyczni kibice. Mecz, którego nie sposób zapomnieć, również z polskiego powodu. Bohaterem finału został Jerzy Dudek. 
Do przerwy po trzech ciosach "The Reds"  wysoko przegrywali, schodzili na przerwę załamani.  

Tymaczasem  "Rossoneri" rozpoczynają świętowanie. Druga połowa miała być formalnością. Ile goli strzeli jeszcze Milan? - zastanawiali się kibice. Około 40 000 kibiców Liverpoolu podążyło za swoimi bohaterami do Stambułu, ale gdy ich podopieczni przegrywali 0-3 wydawało się, że przybyli niepotrzebnie. Jednak dzięki wspaniałej mowie Rafy Beniteza  w szatni, niesamowitym wsparciu kibiców, rozpaczliwym "You will never walk alone" byliśmy świadkami najwspanialszego meczu w historii. Doszło do cudu.  

 Podopieczni Ancelottiego w przerwie meczu nałożyli pod koszulki t-shirty z napisem: "AC Milan - triumfator Champions League 2005! ". Nic dziwnego, że pomeczowej wymiany koszulek nie było. Gerrard, Smicer i Xabi Alonso, dali najpierw Liverpoolowi remis, a potem przy pomocy kolegów triumfowali w Lidze Mistrzów. Wcześniej obserwowaliśmy znakomitą dogrywkę i fantastyczne parady Jerzego Dudka, które doprowadziły do serii jedenastek.

Polak po rozmowie z Carragherem bronił jak w transie.  Najpierw wyprowadził z równowagi Serginho, który przestrzelił jedenastkę, następnie obronił strzał Pirlo. "Dudek dance" trwał. Przy stanie 3:2 dla Liverpoolu do karnego podszedł "Szewa", Polak zostawił instynktownie rękę i obronił strzał Ukraińca. Koniec ! Dudek bohaterem ! To niesamowite ! Nie do wiary ! Cud !  Szał radości. Liverpool Królem Europy ! Milan we łzach, kompletny szok. Cały artykuł można przeczytać tutaj http://miedzy-slupkami.blogspot.com/2012/12/pamietne-finay-ligi-mistrzow-cz1.html#comment-form.

12 komentarzy:

  1. Super zestawienie. Robicie dobrą robotę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Coz za zbieg okolicznosci. Nieuznane dwie prawidlowe bramki dla Ajaxu, uznana nieprawidlowa dla Lyonu; czerwona karteczka na poczatku meczu i obrona Zagrzebia, ktora prawdopodobnie nie wyszla z szatni na druga polowe. Jeszcze Misiek Platini i wszystko ladnie sie uklada.

    OdpowiedzUsuń
  3. W każdym zestawieniu wychodzi, że Man Utd to najlepsza drużyna Ligi Mistrzów w nowoczesnej historii.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwsze zdjecie to Juve 1996. Czemu nie ma ich w zestawieniu? Mecz był pełen dramaturgii i emocji...Zakończył się karnymi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bayern nie pozostawia watpliwosci kto tu rzadzi ,kto zmirerza po tytul.Mysle ze Bawarczycy bz wiekszego problemu ograja wszystkich,Wczoraj wynik mogl byc jeszcze wyzszy,ale Juwe mialo troche szczescia.I nie mozna mowic ze to byl Niemiecki walec,bo to byl footbol z najwyzszej polki ,niemal perfekcyjny

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawe, Real wygra LM, po raz 10 w historii !

    OdpowiedzUsuń
  7. Keane nie grał w finale z Bayernem, tak zasuwał w półfinale z Juve na Delle Alpi, że się wykartkował. podobnie było ze Scholesem.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jasne, racja. Chodziło mi raczej o pokazanie siły zespołu i zawodników, którzy byli w kadrze tej drużyny.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zapraszam na mojego bloga:

    http://dopustejbramki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Zdecydowanie zabrakło Bayern- Inter w 1/8 finału z 2011 roku. Niemcy prowadzili u siebie 2-1 i Inter musiał zdobyć dwie bramki, żeby awansować (w Mediolanie było 1-0 dla Bayernu). Sneijder wyrównał na 2-2, a awans Włochom zapewnił Pandev w 90.minucie gry.

    OdpowiedzUsuń
  11. Research has shown that people who ate healthy salads before a
    meal ended up eating fewer calories during that meal.

    An effective weight loss pill can help you to break bad
    habits, jump start your metabolism and help you achieve the weight loss you want.
    Remember that structure develop during lengths of rest.


    Also visit my site; Shopping essay

    OdpowiedzUsuń